:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  12°C bezchmurnie

Catharsis

publicystyka, Catharsis - zdjęcie, fotografia

Mojemu Przyjacielowi prof. dr TADEUSZOWI WROŃSKIEMU poświęcam

Motto: „W obecności przyjaciół  ludzie potrafią lepiej myśleć i działać”- Arystoteles.

Na ogół każdy grudzień kończył się w moim życiu jazdą w dół - pomyślałem - tuż przed końcową stacją pociągu wiozącego mnie na pogrzeb przyjaciela. Ta swoista egzema, do której zdążyłem się już przyzwyczaić, pojawiała się zawsze - choć na krótko, kiedy ostatni miesiąc roku, siłą rzeczy wymuszał bilans zamknięcia. Dziś dodatkowo wzmocniony smutną okolicznością powodował, że czułem jak na zewnątrz uśpione emocje rozsadzają mnie od środka demontując harmonię budowaną przez cały rok - nadzieją.

Kraków - kiedyś miasto, w którym moja nieuczesana młodość szukała wrażeń sycąc się pierwszą, nieopierzoną samodzielnością, miasto energetycznych studentów, dziś napełniało mnie uczuciem, że coś już niepowrotnie odeszło. Miałem nieodparte wrażenie, że teraz odchodziło po raz kolejny wraz z utratą Tadeusza.

Tadeusz był kiedyś osobą znaczącą w tym mieście. Człowiek starych struktur, w największej kolebce  studenckiej, był współodpowiedzialny za naukę i kulturę. Profesor filozofii, jednocześnie działacz w nieboszczce PZPR, do której w głębi duszy nie przystawał, gdyż jak mówi przysłowie „..serce miał miękkie, to i kark musiał dostać za swoje...”, - oczywiście od swoich. Wybór jego drogi był przejawem pewnego incydentu w bardzo biednej egzystencjalnie młodości, kiedy zaraz po wojnie zmarł ojciec, a matka musiała sprzedać ostatnią żywicielkę rodziny-krowę, aby móc wyprawić mężowi katolicki pogrzeb. Takie incydenty mogą wywołać chorobę duszy na dłuższy czas. I tak też się stało w jego przypadku, kiedy postanowił zawiesić swoje kontakty z Kościołem, mimo iż jego otwarcie na drugiego człowieka nabrało jeszcze większej wrażliwości. A takich partia, delikatnie mówiąc, nie szanowała. Dlatego zbierał cięgi pomagając innym, niezależnie od przekonań, bo taką zasadę wpisał w swoje serce, ale pozbyć się go nie chciano. Bądź co bądź - doktor filozofii, zawsze takich lepiej mieć po swojej stronie. Ja poznałem go wcześniej, kiedy był jeszcze nauczycielem - licealnym profesorem - który jak wspomina mój klasowy kolega, późniejszy minister zdrowia, ochronił go przed wyrzuceniem ze szkoły tuż przed maturą. Niektórzy uczniowie pojechali wtedy do Częstochowy, na Jasną Górę, wbrew wyraźnemu zakazowi dyrekcji. Rozpętała się burza, którą uciszył Tadeusz. Jak zwykle rozsądny i opanowany wybronił wszystkich, szczególnie Andrzeja, o zamiarach  którego doniesiono mu wcześniej. Dziś, Andrzej Kosiniak-Kamysz, jako dyrektor szpitala mógł zaopiekować się nim w ostatnich jego chwilach i myślę że nie bez westchnienia do Jasnogórskiej Pani. To dość znaczący moment poniekąd udawadniający w moim mniemaniu  dwie tezy: dobro zawsze wraca, a w życiu nie ma przypadków. Tadeusz przez ostatnie dwadzieścia lat był bardzo schorowanym człowiekiem, a mimo to zawsze okazywał radość życia. Nie przeszkadzała mu w tym zaawansowana cukrzyca, kłopoty z płucami przez źle zrośnięte żebra po wypadku przejechania go samochodem i duża przepuklina, którą strach było operować ze względu na inne dolegliwości. Niosąc to wszystko, mój przyjaciel-profesor, pozostawał zawsze ciepły w międzyludzkich kontaktach. Pełen otwarcia na drugich, zawsze szarmancki wobec kobiet, które kochał, nigdy nie zatracił serdeczności. Kiedy w ostatnich dziesięciu latach los odnowił naszą przyjaźń poprzez bliskie sąsiedztwo w Warszawie (vis a vis na tej samej ulicy), potwierdziłem swoje przekonanie, że tak zwane przypadki nie istnieją. W naszej wybitnie dziś zdominowanej chęcią posiadania komercyjnej rzeczywistości, nadal wartości  wytyczały jego postrzeganie świata, a w tym wybaczający, pełen wyrozumiałości stosunek do innych, również do faktów z przeszłości, czego przejawem stała się na nowo obecność w społeczności Kościoła.

Proszę wybaczyć mój może zbyt osobisty ton refleksji, ale o takich ludziach nie napisać, to wręcz grzech. Żal tylko że odchodzą.

Jak dobrze jest odkryć, że w pojęciach ludzkich istnieje słowo cezura. Coś się kończy i coś się zaczyna. Dlatego Nowy Rok otwieram dla Państwa i dla siebie życzeniami mając właśnie na myśli Tadeusza. Życzę ,aby wszyscy mogli być otoczeni przez ludzi życzliwych. Niech dobra energia skumulowana w każdym z nas, która pozwala postrzegać człowieka jako Przyjaciela, albo jak wolą katolicy, dostrzegać w nas Chrystusa i złożoną przez Niego ekspiacyjną ofiarę, przemienia naszą rzeczywistość. W każdym żyjącym człowieku można uruchomić struny życzliwości, bo nie ma człowieka z gruntu złego, tak jak nie ma w nas tylko anielskiej dobroci. Zawsze gdzieś, czasem niestety na dnie, leżą pokłady miłości, tylko trzeba je wyzwolić na przykład życzliwością lub wręcz prostym, pełnym otwarcia uśmiechem. Już widzę jak uśmiechają się niektórzy moi koledzy - po co pisać takie oczywiste oczywistości, tylko skoro to oczywistości to dlaczego pozostają wciąż w sferze życzeń? Skąd przerośnięte ambicje, rozrastające się ego, brak kontroli nad analizą własnych możliwości, fałszywe osądy? To że ktoś nazywa siebie katolikiem jeszcze katolikiem go nie czyni. Więc w duchu pokory własnej, życzę też Państwu Wielkiej Życzliwości i Dobroci od Innych. Tego nauczył mnie Tadeusz. Pod tą nauką, swoimi życzeniami podpisuje się również poeta - ks. Jan Sochoń:

Uspokój się, nie jesteś ciężarem
dla samego siebie, choć nie potrafisz
wyswobodzić się z więzów, które wiążesz
na szyi ; zawadzasz o zwykły kamień
na drodze, pozwalasz się zamknąć
w czterech ścianach własnego ciała.

Uspokój się, trwaj w milczącej zgodzie;
idziesz drogą wybraną ,tobie przeznaczoną;
gdyby nawet ktoś chciał stąpać za tobą,
niczego nie powtórzy, co przynależy tobie;
jeśli cię pokocha, uciesz się, bo to początek;
już kiełkują listki, pierwsze komórki cudu.

Maciej Woźniakiewicz - dziennikarz, reżyser, publicysta
Foto - archiwum rodz. prof Tadeusza Wrońskiego

 

 


Catharsis komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się