Reklama

Z MKS Pruszków na kamp Jordana

14/03/2016 01:42

16-letni Przemysław Gołek, który na co dzień trenuje w MKS Pruszków, znalazł się w gronie 40 najlepszych koszykarzy Europy podczas Jordan Brand Classic w Zagrzebiu. Ale chce czegoś więcej. - Moim marzeniem jest NBA, ale oczywiście wiem, że droga do niej jest daleka - mówi.


Gołek ma 193 cm wzrostu, blond czuprynę, nr 12 na koszulce MKS Pruszków i duży talent. Bardzo dobrze kozłuje, szybko biega z piłką, świetnie trafia z każdej pozycji, efektownie wsadza piłki z góry do kosza. W rozgrywkach młodzieżowych błyszczy. Nie tylko w regionie, w całej Polsce. Jest reprezentantem kraju do lat 16, uczestnikiem mistrzostw Europy kadetów.

Reklama

W pierwszy marcowy weekend wziął udział w Jordan Brand Classic. W Zagrzebiu pojawiło się 40 najbardziej utalentowanych zawodników do lat 16 z 21 krajów Europy. Podczas trzech dni treningów trenerzy wyselekcjonowali dziesięciu, który polecą do USA na mecz z amerykańskimi rówieśnikami. Gołek wśród nich się nie znalazł, udało się to Aleksandrowi Balcerowskiemu z Górnika Wałbrzych, trenującemu na co dzień w hiszpańskiej Gran Canarii.


Gołek w USA już był - jako finalista kampów Marcina Gortata w 2012 i 2013 roku odwiedził Phoenix i Waszyngton, gdzie występował polski jedynak w NBA. Ale to młodemu koszykarzowi nie wystarcza, on w USA chce grać, i to na najwyższym poziomie. W wymarzonej NBA.

Reklama

Na razie sprawdził się w Zagrzebiu. - To były bardzo intensywne trzy dni. Wstawaliśmy o 7 rano, chodziliśmy spać o 24. Mieliśmy wiele najróżniejszych treningów - były i ćwiczenia indywidualne, i dwójkowe. Raz zawodnicy niscy i wysocy trenowali osobno, potem razem. Mieliśmy specjalne zajęcia poświęcone sile i kondycji, ćwiczyliśmy indywidualną defensywę, mieliśmy konkursy rzutowe, trenowaliśmy też zagrywki do gry pięciu na pięciu - opowiada Gołek.


W weekendowym turnieju pięciu na pięciu drużyna Gołka zajęła pierwsze miejsce. - Grałem dużo, byłem jej liderem. Dlaczego nie zostałem wybrany do najlepszej dziesiątki kampu lecącej do USA? Europejscy trenerzy mówili nam, że mamy podawać, że kto będzie grał sam, ten w końcówkach usiądzie na ławce. A główny, amerykański trener już na koniec kampu powiedział mi, że bardzo mu się podobałem, ale częściej powinienem decydować się na indywidualne akcje - tłumaczy gracz MKS Pruszków.

Reklama

- Czego się nauczyłem? W sumie nic nowego nie widziałem, te wszystkie ćwiczenia, a nawet zagrywki widziałem już w klubie - mówi nastolatek. - Ale poprawiłem rzuty lobem nad blokującymi, no i angielski. Poznałem kilka zwrotów, które są przydatne w komunikacji na boisku - dodaje.


Jego koszykarskie marzenia rozpoczęły się w Piastowie, w 2009 roku. Do drugoklasistów przyszedł trener z MUKS Pivot, Jarosław Kurdziel, który robił nabór do grup koszykarskich. Przemek wcześniej chciał grać w piłkę nożną, ale w okolicy nie było młodzieżowego klubu z grupą w jego roczniku, więc zaczął trenować kosza. W Pivocie pierwsze zajęcia odbywał u trenera Jacka Gembala, mistrza Polski z Mazowszanką Pruszków z 1995 roku.

Reklama

- Przemek to duży talent. Przede wszystkim ma wspaniałą motorykę i warunki fizyczne. Technikę i rzut też niezłe, ale musi jeszcze dużo trenować, dużo pracować. Takie talenty się zdarzają, ale też czasami się gubią. Przejście z wieku juniora do seniora bywa trudne, bardzo ważne jest, by w tym okresie dokonywać dobrych wyborów - mówi Gembal.


W 2014 roku Gołek wybrał Pruszków. Był już wówczas najlepszym strzelcem rozgrywek w swojej kategorii wiekowej na Mazowszu oraz reprezentantem Polski. Potrzebował zmiany, by się rozwijać. - Odwiedziliśmy Trefl Sopot, Rosę Radom, Jagiellonkę Warszawa. Za Pruszkowem przemawiała jego bliskość oraz osoba Jacka Gembala - mówi Dariusz Gołek, ojciec młodego koszykarza. W bieżącym sezonie w szkole i klubie jego syn trenuje u trenera Bartłomieja Przelazły, ale to pod wodzą Gembala, grając z rok starszymi, został najlepiej zbierającym i wybranym do pierwszej piątki ubiegłorocznych finałów Mistrzostw Polski kadetów.

Reklama

Gołek senior opowiada też anegdotkę związaną z Gembalem. - Jak Przemek miał 9 lat i zaczynał grać w koszykówkę, poszedłem na kilka treningów. Wyglądały one tak, że tam, gdzie była piłka, był tłum dzieci. Każdy chciał kozłować, rzucać, ja się z tego tylko śmiałem. I nagle podchodzi do mnie trener i mówi: „Pana syn ma talent do koszykówki”. Zdziwiłem się, ale teraz rozumiem, że to doświadczenie.


Teraz doświadczenie zdobywają Gołkowie. Przemek marzy o NBA, jak mówią rodzice: „chce jej całym sobą”. 16-latek w tym roku kończy naukę w pruszkowskim Gimnazjum Sportowym, a do liceum chce iść do USA. - NBA to marzenie odległe, najbliższy cel to liceum, a potem studia w USA. Na kampie w Zagrzebiu rozmawiałem z amerykańskim trenerem, który mnie chwalił i powiedział, że pomoże mi w znalezieniu szkoły - mówi Przemysław Gołek.

Reklama

Jakub Kacprzak
MKS Pruszków

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości